Podpisane kredką kreatora

Zwykła butelka wody mineralnej ozdobiona ręką kreatora natychmiast staje się niezwykła. Unikatowa, limitowana i oczywiście wielokrotnie droższa. Mimo ceny taka woda sprzedaje się jak świeże bułeczki. Wie o tym firma evian, która od kilku lat współpracuje z największymi kreatorami mody. Najnowszą dizajnerską butelkę sygnuje André Courrèges. Wcześniej byli to tacy mistrzowie jak Christian Lacroix, Jean Paul Gaultier, Paul Smith i Issey Miyake. Wszyscy równie sławni jak sama woda evian, której strategie i pomysły marketingowe zawsze zdecydowanie wyprzedzają konkurencję.

Artystycznie dopracowana butelka w żaden sposób nie wpływa na zmianę smaku wody. Na szczęście! Bo smak wody evian (czyli całkowity brak jakiegokolwiek smaku)  jest – moim zdaniem – dla wody mineralnej smakiem idealnym.

Osobiste zaangażowanie kreatora w promocję takiej współpracy ma wielkie znacznie a butelka – nawet pusta – staje się przedmiotem pożądania.

Pierwsza w kolekcji, ozdobiona mroźnym wzorem zaprojektowanym przez Lacroix, nadal jest poszukiwana przez kolekcjonerów. A towarzysząca jej superlimitowana (99 sztuk) wersja haute couture już na starcie kosztowała kilka tysięcy euro za sztukę i dostępna była tylko na zapisy. Ale to już zupełnie inna bajka marketingowa.

Od współpracy ze światem mody nie stroni również Coca Cola. Limitowane serie sygnowali między innymi Nathalie Rykiel i Matthew Williamson.

Wielbiciel ekstremalnie szczupłych sylwetek, Karl Lagerfeld, zdecydował się na taką współpracę już dwukrotnie promując oczywiście wyłącznie colę w wersji light.

Czy dizajnerska Coca Cola smakuje inaczej? Nie ma co nad tym dywagować – smakuje tak samo. Ale zaspokaja znacznie więcej pragnień przeciętnego konsumenta. Tego typu współpraca to kolaboracja gigantów, którzy wiedzą, że rynek masowy niczego nie pragnie bardziej niż odrobiny luksusu. 

Coca Cola i evian to produkty z własną legendą, ale jednocześnie to przecież zwykłe produkty codziennego użytku. Wierni klienci-konsumenci i tak kupią ulubiony napój. Jednak za limitowane serie są gotowi zapłacić więcej, bo mają poczucie, że dużo więcej tym razem dostaną. Opakowanie zaprojektowane przez słynnego projektanta na chwilę zbliża do – obserwowanego zazwyczaj z oddali – świata wielkiej mody i wielkich pieniędzy.

Taka marketingowa akcja specjalna to pretekst, żeby o marce mówiło się dużo i wszędzie. Ciekawostka z udziałem znanej postaci budzącego wielkie emocje świata mody przyciąga uwagę a butelka (po prostu butelka!) przez chwilę jest w centrum zainteresowania. Co na tym zyskuje projektant? Jeszcze większą rozpoznawalność, która na pewno się przyda, gdy trzeba będzie zainteresować potencjalnego klienta flakonem autorskich perfum albo inną drobną namiastką wielkiego luksusu.

Zwykle taka – oparta na „sygnowaniu” – współpraca (jeśli dobrze zaplanowana) opłaca się obu stronom.  Potwierdza to powtarzalność podejmowanych akcji i kolejne nazwiska znanych kreatorów gotowych złóżyć swój drogocenny podpis na masowym produkcie.

Zapewne z czasem „sygnowanie”,  jak każdy ślepo naśladowany trend, dotrze do ściany i z hukiem się od niej odbije. Nasycony rynek masowy będzie miał już serdecznie dość topowych kreatorów gotowych na symbiotyczne z nim współistnienie. A może być też tak, że przy okazji powstanie całkiem nowa jakość i szersze zastosowanie zyska pomysł, który już jakiś czas temu zaczął testować Marc Jacobs, projektując i sygnując swoim nazwiskiem ten uroczy produkt codziennego (dla niektórych) użytku? 

Rozpoznawalność i pozytywne skojarzenia z brandem budowane z pokoleniowym wyprzedzeniem – to jest dopiero dalekowzroczna strategia! 🙂

Foto: evian, BevWire, Coca Cola, Marc Jacobs

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii strategie, trendy i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.