Cukierniczy trendometr

Muffin, cupcake, macaroons – obserwując zawrotne kariery tych ciastek można wysnuć tylko jeden wniosek: warto uważnie przyglądać się cukierniczym trendom.

Ciastka-celebryci, których wpływy sięgają daleko poza witrynę cukierni. Właściwie trzeba szczerze powiedzieć, że z typową polską cukiernią nie znalazły wspólnego języka. Muffiny królują w barach kawowych. Ale również na blogach kulinarnych, gdzie w zgodzie z trendami home made oraz do it yourself  są dowodem na to, że mając do dyspozycji kilka rodzajów mąki i garść dodatków można samodzielnie stworzyć coś smacznego i – co równie ważne – modnego. Czas muffin’ów trwa już wystarczająco długo, aby uznać je za nasze, domowe, tradycyjne.

Cupcake jest zupełnie inny, żyje własnym życiem. Kolorowy, bajkowy (w Wielkiej Brytanii znany jako fairy cake), diabelnie słodki, w sztucznych, mocnych kolorach, obsypany srebrnym groszkiem (lub groszkiem w każdym innym kolorze) cupcake podkreśla swoją indywidualność. Na specjalne zamówienia i okazje propozycje jeszcze bardziej wyszukane: myszki, buciki, parasolka, mikro-samochodzik, kwiatek, pies razem z budą, telewizorek. Ograniczeń zdobniczych i kolorystycznych brak. Każde większe miasto ma swoją „kultową cupcake’ownię”, specjalny cukierniczy butik, na drzwiach którego już wczesnym popołudniem można zobaczyć kartkę: „Zamknięte – już wszystko sprzedaliśmy”.

Cupcake wciąż jest modny. Bardzo różnorodny, szybko się nie znudzi. Wpływy w kulturze pop ma silne. Mocno zadziałał na trendy w marketingu i komunikacji masowej, np. pomógł trochę przykurzonej pin-up girl wrócić do pierwszej modowej linii. Od dłuższego czasu sąsiadują ze sobą na agencyjnych mood board’ach, przekonując klientów, że nadal warto pokazać  się w ich towarzystwie.

Nowa twarz ostatnich sezonów to kolorowe macaroons. Mają długą tradycję, przez wiele lat  funkcjonowały sobie spokojnie poza modową rzeczywistością, aby nagle wrócić do jej ścisłego centrum. Martha Stewart – a w tym temacie z nią się nie dyskutuje – uznaje, że nie ma sensu rozstrzygać czy najpierw pojawiły się w Wenecji w dobie renesansu czy ich receptura powstała w jakimś zamkniętym francuskim klasztorze. Grunt, że w XXI wieku znowu wróciły i mają być przede wszystkim okrągłe, delikatne, bezowe, w jasnych pastelowych kolorach, pokryte zewnętrzną kruchą warstwą, natomiast w środku miękkie, lekko „ciagnące” – jak świeża krówka. Wykwintna ozdoba eleganckich przyjęć. Monopol na najlepsze macaroons ma francuska firma Ladurée, dla której limitowane serie opakowań projektują największe nazwiska świata mody.

Okrągłe, kolorowe ciasteczka są również bezpośrednią inspiracją dla projektantów. Wystarczy tylko spojrzeć na torebki z wiosennej kolekcji Kenzo, biżuterię Bucheron czy specjalną edycję butów Nike – nawet sportowa marka uległa ciasteczkowej fascynacji.

Związki mody i cukiernictwa działają też w drugą stronę. Projektant Izaac Mizrahi, pokazując swoją kolekcję na jesień 2011, oprócz modelek wypuścił na wybieg modeli-kelnerów prezentujących specjalnie przygotowane torty, inspirowane sukniami z kolekcji. Torty same w sobie też nie były anonimowe, ponieważ przygotował je Buddy Valastro, cukiernicza gwiazda amerykańskich mediów, bohater dokumentalnej telenoweli Cake Boss. Oczywiście żmudny proces  przygotowań (Mizrahi miał wiele uwag…) rejestrowała kamera.

Czy w temacie ciastek zostało jeszcze coś do wymyślenia?  Na pewno.  Właśnie na horyzoncie pojawił się nowy trend, o którym wkrótce.

Foto: Martha Stewart, Maya Hansen, Ladurée, Kenzo, Bucheron, Nike, Izaac Mizrahi, Catwalking

Ten wpis został opublikowany w kategorii trendy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.